Liczba osób z krótkowzrocznością rośnie. Jeśli obecne trendy się utrzymają, do 2050 roku problem może dotyczyć nawet połowy populacji. Już dziś w Europie ta wada wzroku dotyka niemal co czwartej osoby – podaje magazyn „The Lancet”. Przez lata głównym winowajcą, obok predyspozycji genetycznych, wydawały się ekrany – smartfony, tablety i komputery, które zmuszają oczy do długotrwałej pracy z bliska.
Teraz badacze wskazują, że sprawa jest bardziej złożona.
Według badań naukowców ze State University of New York College of Optometry, opublikowanych w czasopiśmie „Cell Reports”, krótkowzroczność może być w mniejszym stopniu powodowana przez same ekrany, a bardziej związana z powszechnym dziś nawykiem – długotrwałym skupieniem wzroku na bliskich obiektach w warunkach słabego oświetlenia, np. w pomieszczeniu. W takich sytuacjach do siatkówki dociera mniej światła.
Naukowcy tak to tłumaczą: w jasnym świetle dziennym źrenica zwęża się, chroniąc oko i jednocześnie pozwalając na dobre oświetlenie siatkówki. Jednak gdy patrzymy z bliska w ciemnym lub słabo oświetlonym pomieszczeniu, źrenica również się może się zwężać – ale nie z powodu światła, lecz w celu poprawy ostrości obrazu. Zdaniem badaczy długotrwała, zmniejszona stymulacja siatkówki może osłabiać określone szlaki neuronalne oka, czyli drogi wzrokowe odpowiedzialne za przetwarzanie obrazu, co przyczynia się do rozwoju i pogłębiania krótkowzroczności.
– Hipoteza naukowców nie zmienia wytycznych klinicznych, ma jednak znaczenie z kilku powodów. Przede wszystkim wyjaśnia, dlaczego tak wiele różnych czynników środowiskowych – od długotrwałej pracy z bliska, przez codzienne funkcjonowanie w słabym oświetleniu, aż po zbyt krótki czas spędzany na świeżym powietrzu – może, obok uwarunkowań genetycznych, wpływać na rozwój i progresję krótkowzroczności – tłumaczy dr n. med. Iwona Filipecka, specjalista chorób oczu z Centrum Okulistyki i Optometrii Okulus Plus w Katowicach.
– Ma to szczególne znaczenie w kontekście skutecznej profilaktyki i edukacji. Badacze wskazują bowiem na wspólny element, który łączy różne czynniki predysponujące do rozwoju miopii – zmniejszoną ilość światła docierającego do siatkówki podczas długotrwałej pracy wzrokowej z bliska, zwłaszcza w warunkach słabego oświetlenia. Lepsze zrozumienie tego mechanizmu pozwoli nam skuteczniej przeciwdziałać nawykom szkodliwym dla oczu, szczególnie wśród dzieci i młodzieży – dodaje.
Co już dziś każdy może zrobić, aby uchronić oczy?
– Warto unikać długotrwałego czytania, pracy czy oglądania filmów z bliska w słabym oświetleniu, np. przy małej lampce lub w całkowitej ciemności. Takie warunki mogą prowadzić do większego zmęczenia układu wzrokowego, ponieważ oczy muszą jednocześnie intensywnie akomodować – czyli ustawiać ostrość na bliskie obiekty – oraz dostosowywać się do niskiego poziomu światła. Dodatkowo dochodzi wówczas do zwężenia źrenicy, co może ograniczać ilość światła docierającego do siatkówki – mówi dr Iwona Filipecka.
– W kontekście profilaktyki znaczenie może mieć odpowiednie organizowanie pracy wzrokowej. Zaleca się wykonywanie czynności z bliska w dobrze oświetlonym pomieszczeniu, najlepiej przy równomiernym świetle naturalnym lub zbliżonym do naturalnego. Ważne jest również utrzymywanie odpowiedniej odległości od czytanego tekstu lub ekranu – co najmniej około 30-40 cm, a w przypadku większych urządzeń nawet więcej, aby ograniczyć nadmierne obciążenie akomodacji oka. Korzystne może być również robienie regularnych przerw, które pozwalają oczom na chwilowe rozluźnienie i zmniejszenie obciążenia wzrokowego – dodaje.
Ekspertka wskazuje również, że znaczenie może mieć regularne przebywanie na świeżym powietrzu. Naturalne światło dostarcza siatkówce silniejszych bodźców, co sprzyja prawidłowej pracy układu wzrokowego, a możliwość patrzenia w dal pozwala mięśniom rzęskowym na odpoczynek i zmianę punktu ostrości. W efekcie taka codzienna aktywność może stanowić ważne wsparcie dla prawidłowego funkcjonowania wzroku, szczególnie u dzieci i młodzieży, których układ wzrokowy wciąż się rozwija.
– W najbliższych latach liczba osób z miopią będzie nadal rosła. Jeszcze 25 lat temu krótkowzroczność dotyczyła niespełna 23% populacji świata, dziś to już około 34%, a w niektórych regionach odsetki są jeszcze wyższe. To wyraźny sygnał, że potrzebne są szeroko zakrojone działania: od edukacji i profilaktyki, przez wczesne wykrywanie wady, aż po skuteczne metody jej korygowania, zarówno okularowe, jak i laserowe – podkreśla dr Iwona Filipecka.
– Aby jednak działać skutecznie, musimy lepiej zrozumieć mechanizmy rozwoju miopii oraz czynniki, które ją napędzają. Kolejne badania dostarczają nam coraz więcej informacji. Wiele wskazuje dziś na to, że kluczową rolę odgrywają uwarunkowania środowiskowe, takie jak styl życia, unikanie aktywności na zewnątrz czy sposób korzystania z urządzeń cyfrowych. Krótkowzroczność przestaje być więc jedynie powszechną wadą wzroku, a staje się poważnym, globalnym wyzwaniem zdrowotnym, które w dużej mierze dotyka najmłodsze pokolenia – dodaje ekspertka.
dr n. med. Iwona FilipeckaSpecjalista chorób oczu — Ordynator oddziału, chirurg, Kierownik medyczny OKULUS PLUS


